Z płyty boiska… Podsumowanie I Rundy Sezonu 2013/2014

Pozwolę sobie na podsumowanie moich obserwacji tych kilkudziesięciu meczów, które miałem okazję oglądać i krótkie opinie wyrażać w stałym cyklu „z płyty boiska”. Tych wiele wizyt pozwala mi na stwierdzenie, że infrastruktura na obiektach jest coraz lepsza. Powstają nowe budynki, w których znajdują się ładne szatnie, pomieszczenia gospodarcze, zaplecza socjalne. Większość boisk ( murawy) jest naprawdę w dobrym stanie. Sporo obiektów jest nieogrodzonych, większość z nich nie posiada nazwijmy to „piłko-chwytów”, co bardzo niekorzystnie wpływa na płynność gry. Zauważyłem również brak na wielu obiektach jakiegokolwiek nagłośnienia, nawet w IV Lidze, gdzie jest to wymogiem Licencyjnym. Dobrze jest przecież poznać składy drużyn, kto sędziuje, strzela bramkę, otrzymuje napomnienie, posłuchać trochę muzyki.

 

W wielu klubach widać brak odpowiedniej ilości zawodników i z tego powodu wynikający coraz większy problem ze skompletowaniem składu. Drużyny (w każdej klasie rozgrywkowej) posiadają bardzo ładne komplety strojów, zawodnicy grają w markowym obuwiu piłkarskim. Zauważyłem, że spora część zawodników jest słaba fizycznie, pewnie głównie za sprawą absencji w treningach. To najczęściej brak siły powoduje częste upadki, faule i frustracje z tego wynikające. To buty są winne, murawa no i przede wszystkim sędzia zawodów, a wystarczyłoby tylko minimum samokrytyki. 80% żółtych i czerwonych kartek jest z tego właśnie powodu. Miałem krytycznie odnieść się do poziomu wielu zawodów, jednak po obejrzeniu meczów naszej Reprezentacji Polski, meczów drużyn w rozgrywkach europejskich czy w końcu meczu I Ligi pomiędzy Okocimskim Brzesko a Termalica Bruk-Bet Niecieczą nie będę narzekał. Tam zawodnicy trenują codziennie a nawet dwa razy dziennie, wyjeżdżają na obozy, mają odnowę biologiczną, dobrze się odżywiają, znakomicie zarabiają a w piłkę nożną tak naprawdę nie umie grać nikt. Może, więc w tych niższych ligach z poziomem nie jest tak źle? Zostawiam to fachowcom do oceny.

 

Sędziowie to grupa, która zawsze była na cenzurowanym i do której było i chyba nadal jest najwięcej zastrzeżeń. Czy słusznie? Według moich obserwacji, niekoniecznie. Na tych kilkadziesiąt meczów, jakie oglądałem w dwóch czy trzech mogę mieć zastrzeżenia do pracy sędziów. W żadnym z nich nie miało to jednak wpływu na końcowy wynik zawodów. Zdarzały się mecze doskonale prowadzone i mecze słabiej sędziowane. Wpływ na to ma wiele czynników np. słabo wyszkoleni zawodnicy, nierówna murawa, minimalne wymiary płyty boiska, stan aury a także dyspozycja w danym dniu. Każdy to wie i nikt tego nie zmieni, że sędziowie się mylili i będą się mylić. Są tylko ludźmi. Ważne, aby ich błędy nie wynikały z celowości czy złośliwości. O to ich jednak nie posądzam. Wiele się zmieniło na przestrzeni kilku lat. Co roku odbywają się nabory, jest coraz więcej szkoleń, egzaminów, to musi przynieść pozytywne efekty. Sędziowie są dobrze ubrani, coraz częściej widzimy zestawy słuchawkowe, co ma wpływ na szybkość i jakość decyzji, jakie muszą podejmować w ułamkach sekund. Arbitrzy muszą wiedzieć i mam nadzieję, że wiedzą, iż to klub sportowy na dany mecz ich zatrudnia i płaci im za ich pracę. Nikt nie chce płacić za źle wykonaną robotę. Dlatego, powinni wykonywać powierzone im zadanie najlepiej jak tylko potrafią, wkładając w nią całe serce, wiedzę i umiejętności. Są zobowiązani okazywać zawodnikom, działaczom i kibicom należny szacunek a ci wcześniej czy później odpłacą się tym samym i nie ważne, że niekiedy im naubliżają, poniżą, ale mimo to muszą zachować spokój i kulturę. To jest jakby wpisane w ten fach, który wykonują. Ich dobre czy złe decyzje mają czasami ogromny wpływ na cały klub, nawet na jego być albo nie być. Zawsze o tym powinni pamiętać. Bycie sędzią to bardzo odpowiedzialne zajęcie.

 

Trenerzy to chyba najważniejsza grupa zawodowa w każdym klubie. Mam wiele wątpliwości, czy aby wszyscy zdają sobie z tego sprawę? Wszyscy na pewno nie. Mogę to w 100% stwierdzić po obejrzeniu tych kilkudziesięciu meczów. Niejednokrotnie swoim złym zachowaniem podczas zawodów wpływają na nerwowość zawodników, sędziów, kibiców. Zapominają, lub nie wiedzą, że ich rolą jest tonowanie, łagodzenie nerwowych sytuacji a nie ich eskalacja. Przecież są w tym kierunku kształceni. Wielu jest po studiach, posiada II czy I stopnie trenerskie, tytuły naukowe. Ktoś je przecież nadaje. Niestety, niektórzy nie powinni nigdy otrzymać takich uprawnień, szczególnie do pracy z dziećmi czy młodzieżą. Na szczęście są to tylko nieliczne przypadki. Spora grupa Trenerów czy Instruktorów pracuje w kilku klubach a to według mnie niezdrowa sytuacja. Tak nie powinno być. Zdaję sobie sprawę, że chodzi tutaj o pieniądze, ale mimo wszystko to nie Fair. Po prostu mnie się to nie podoba i dlatego o tym piszę. Trener powinien identyfikować się z danym klubem, z jego zawodnikami, działaczami, kibicami i poświęcić mu odpowiednią ilość czasu na poznanie wszystkich aspektów, jakie panują w tym środowisku. Praca na kilku etatach na pewno temu nie służy. To tylko odrobienie pańszczyzny. Jestem pewien, że tych wiele kursów, które się obecnie odbywa będzie miało bardzo korzystny wpływ na poprawę jakości szkolenia w klubach sportowych.

 

W obecnym czasie same kluby sportowe bez należytego wsparcia ze strony samorządów sobie nie poradzą. Nakładane na Kluby obowiązki wynikające z uzyskiwania Licencji dotyczące posiadania ogrodzonego obiektu, odpowiedniej dla danej klasy rozgrywkowej ilości miejsc siedzących (krzesełek), zaplecza socjalnego z szatniami i natryskami (ciepła woda), wykwalifikowanej kadry trenerskiej, zabezpieczenia medycznego na meczach, odpowiedniej dla danej klasy rozgrywkowej ilości drużyn młodzieżowych. Na szczęście jest jeszcze w wielu klubach spora ilość znakomitych działaczy, którzy poświęcają swój czas (i nie tylko), aby kluby jakoś funkcjonowały. Kiedyś, jeszcze to wystarczało. W tym momencie bez wsparcia, głównie finansowego jest to już praktycznie nie możliwe i samorządy muszą to mieć na uwadze. Kiedyś było parcie ( w niektórych środowiskach nadal funkcjonuje), aby w każdej miejscowości był klub sportowy. Czy w obecnym czasie jest to realne? Według mnie nie ( naturalnie klub biorący udział w rozgrywkach organizowanych przez PZPN). Ma na to wpływ bardzo duży exodus zawodników do pracy za granicą, mniejsza ilość chętnej młodzieży do uprawiania piłki nożnej, coraz więcej wymogów nakładanych na kluby sportowe. Jest wiele miejscowości, w których istnieją kluby sportowe a w których nie ma żadnej Szkoły, która była by naturalnym zapleczem dostarczającym dzieci do szkolenia w klubach. Takie kluby nie wytrzymają presji czasu. Nie mam, co do tego żadnych wątpliwości. Tutaj kłaniać się będzie mądrość i przewidywalność wielu działaczy a najbardziej Wójtów czy Burmistrzów. Kluby występujące w danych Gminach muszą zacieśnić współpracę i wychodzić naprzeciw narastającym wyzwaniom obecnych i przyszłych czasów. Idealnym rozwiązaniem byłoby, aby Gminy zatrudniały gospodarzy obiektów, którzy dbaliby o budynki, o płyty boisk, ogrodzenia i cały teren przynależny do danego klubu i byliby zarazem do dyspozycji Prezesów Klubów. Byłoby idealnie, aby to Gminy zatrudniały w klubach wykwalifikowaną kadrę trenerską ( w miarę możliwości przyzwoicie nagradzaną). To byłyby realne i konkretne działania a nie tylko piękne słowa wypowiadane przy okazji wyborów o przeciwdziałaniu bezrobociu, trosce o nasze dzieci, które w wielu przypadkach, są tylko paplaniną.Kiedy nasze władze, my sami zrozumiemy, że, sport, szczególnie ten w szkołach jest tak samo ważny jak matematyka czy język polski? Osobiście uważam, że nawet ważniejszy i niemiałbym z udowodnieniem tej tezy najmniejszych problemów.

 

Pomimo wielu trudności, w klubach sportowych nie dzieje się źle. Jest tak nade wszystko za sprawą wielu oddanych całym sercem działaczom i życzliwości samorządów. Niestety, ale rzuca się w oczy nikłe zainteresowanie ze strony mieszkańców bytem klubów sportowych w swoich miejscowościach. Ludzie nie doceniają i nie szanują tego, że w ich małych ojczyznach funkcjonują jeszcze kluby sportowe, które trzeba wspierać, jeśli nie finansowo to choćby dobrym słowem. Każdy musi uwierzyć, że są one konieczne i nie będę się tutaj silił na mówienie o patologiach, zagrożeniach, jakie czekają na nasze dzieci, gdy tych klubów zabraknie. Pozwolę sobie w tym miejscu zaprezentować Dekalog Księdza Stanisława Wajdziaka kapelana małopolskiego futbolu, jaki ukazał się w ostatnim wydaniu Futbolu Małopolski „Blisko Boga, blisko sportu”.



Dedykuję i polecam go wszystkim zawodnikom, działaczom, sędziom, kibicom i sympatykom piłki nożnej.


1. Będziesz żył futbolem i chciał mu pomagać.
2. Będziesz pracował pod kierunkiem trenera klubowego (menedżera).
3. Będziesz regularnie obecny na treningach, meczach lokalnych, podobnie-od czasu do czasu – na meczach wyjazdowych.
4. Będziesz witał drużyny odwiedzające klub, ich kibiców i przewodników
5. Będziesz zajmował się drużynami rezerwowymi i młodzieżowymi, graczami kontuzjowanymi, zdyskwalifikowanymi z powodu nieodpowiedniego zachowania lub zmuszonymi do zmiany drużyny oraz będziesz odwiedzał z posługą duszpasterską graczy w szpitalach i domach.
6. Będziesz pomagał w aklimatyzacji w nowym miejscu przybyłym zawodnikom.
7. Będziesz utrzymywał stały kontakt z władzami klubu oraz członkami personelu, niebiorącymi udziału w grze.
8. Będziesz przebywał w towarzystwie wiernych sympatyków klubu.
9. Będziesz musiał umieć być pokornym w odpowiednich miejscach i nie zajmować się sprawami polityki klubu.
10. Będziesz musiał być dobrym ambasadorem klubu i w ogóle futbolu.

 

To dekalog z angielskich stadionów przeszczepiony na nowohucki grunt. Mam nadzieję, że zostanie on przeszczepiony na cały polski grunt. Życzyłbym sobie i wszystkim polskim klubom takich kibiców, jakich mają angielskie kluby. Przykro jest oglądać mecze z Wrocławia, Szczecina, Krakowa itd, gdzie na trybunach jest kilkaset czy kilka tysięcy osób. W tak ogromnych metropoliach tak mała ilość kibiców identyfikuje się ze swoim klubem sportowym, gdzie w Anglii na meczu ostatniej drużyny obecnych jest komplet publiczności ( kilkadziesiąt tysięcy). Jeszcze bardziej przykre jest, gdy zamykane są stadiony dla publiczności. Tego akurat w żaden sposób nie rozumiem. Ten dekalog, wpajany każdej osobie w jakikolwiek sposób związanej z klubem sportowym może to zmienić. Prawdziwy kibic jest z drużyną na dobre i na złe. Prawdziwy kibic nie będzie obrażał zawodników, działaczy, gdy drużynie nie będzie „szło”, nie będzie jeździł na mecze wyposażony w nóż czy maczetę. Tak czynią bandyci i to, że takie sytuacje mają miejsce są wynikiem słabości naszego państwa, a wcześniej rodziców, nauczycieli, wychowawców, trenerów. Niestety, ale Związki Piłki Nożnej karzą przede wszystkim kluby, jako jedyne winne wszelkim patologiom, jakie mają miejsce na stadionach i poza nimi. Jaki klub jest w stanie sobie poradzić z kilkudziesięcioma czy kilkuset zadymiarzami? Jaki klub jest w stanie zapobiec rasistowskiemu okrzykowi jakiegoś kibica? Najprościej jest przecież ukarać klub. Na koniec chcę przeprosić każdego, kto w jakikolwiek sposób poczuł się urażony moimi opiniami, nie to jest moją intencją.

 

Henryk Świerczek