Z płyty boiska… #26

Do Woli Radłowskiej udałem się na derbowy pojedynek, bowiem do gospodarzy przyjechała drużyna LKS „Radłovii” Radłów. Po takim meczu spodziewałem się twardej, męskiej walki o każdą piłkę o każdy centymetr boiska i się nie zawiodłem. Gospodarze wprawdzie wygrali dosyć pewnie, jednak goście zadania im nie ułatwiali. Mecz prowadzony był w sportowej atmosferze z duchem Fair-Play. Spora grupa kibiców powinna być bardzo zadowolona z gry swoich zawodników. Sędziowie prowadzili zawody bardzo dobrze. I tutaj kończą się niestety pozytywy. Obiekt w przebudowie, nieogrodzony, sporo błota. Płyta boiska słaba, chociaż gospodarz na pewno włożył sporo wysiłku w jej przygotowanie. Brak szatni dla drużyn, brak wody w szatni dla sędziów, brak toalet. To tylko te najbardziej rażące braki.

W niedzielne przedpołudnie pojechałem do Śmigna. Przyjechała tam drużyna zamykająca tabelę Klasy Okręgowej a, że jako gospodarze też znajdują się niemal pod kreską, był to mecz z tzw. o 6 punktów. Nie spodziewałem się nadzwyczajnego poziomu, liczyłem jedynie na twardą walką, ale niestety jej nie było. Jedynie początek sugerował namiastkę emocji, jednak, gdy gospodarze złapali już właściwy rytm bezlitośnie obnażyli słabość ekipy gości, aplikując im 8 bramek, tracąc dwie. Stan murawy bardzo kiepski. Brak trwałego odgrodzonego pola gry od widowni, brak piłko chwytu za jedną z bramek oraz brak indywidualnych miejsc siedzących to główne braki na tym obiekcie. Widać tam duże zaangażowanie działaczy ale potrzeba jeszcze więcej wysiłku ze strony samorządu, może jakiegoś sponsora. W tej klasie rozgrywkowej musimy troszeczkę więcej wymagać i od kolejnego sezonu podejść bardziej rygorystycznie do kryteriów dotyczących infrastruktury sportowej.

Na deser zostawiłem sobie mecz w Tuchowie, która podejmowała lidera rozgrywek IV Ligi, ekipę „Wolanii” Wola Rzędzińska. Mecz rozpoczął się od minuty ciszy, dla uczczenia zmarłego, wieloletniego Prezesa LKS „Wolania” Wola Rzędzińska, Pana Ignacego Gębali. Tutaj byłem świadkiem bardzo dobrego, zaciętego meczu. Obie drużyny włożyły w ten mecz mnóstwo wysiłku i zaangażowania. Licznie zgromadzona publiczność powinna być usatysfakcjonowana poziomem tych zawodów. Zastanawia mnie tylko fakt, dlaczego tak grająca ekipa gospodarzy ciągnie się w ogonie ligowej tabeli. Chociaż kibice zgłaszali sporo zastrzeżeń do pracy sędziego głównego, to muszę uczciwie stwierdzić, że ja większych błędów się nie dopatrzyłem. Zobaczyłem na obiekcie klatkę dla kibiców gości i powiem szczerze przeszły mnie ciarki po plecach. Nigdy bym do czegoś takiego nie wszedł. To miejsce dla groźnej, dzikiej zwierzyny a nie dla człowieka. Inną zupełnie sprawą pozostaje fakt, że niektórzy ludzie tak właśnie się zachowują. Ale nie tędy droga. To uwłacza ludzkiej godności. Piszę o tym, bowiem rozmawiałem z Prezesem „Wolanii”, który właśnie mi wspomniał, że muszą zorganizować wydzielone miejsce dla kibiców gości w przypadku uzyskania awansu do rozgrywek III Ligi. Nigdy nie byłem na meczu, w którym musiałbym być oddzielony jakimś płotem czy siatką od innych kibiców i nigdy na takim meczu nie będę.

Henryk Świerczek