Z płyty boiska… #28

Łukowa, to kolejny przystanek na mojej drodze po boiskach, bowiem „Łukovia” jest jedną z drużyn aspirujących do awansu. Już na początku miłe zaskoczenie. Szatnie dla drużyn, sędziów, bieżąca woda, boisko przygotowane do meczu, trybuna, punkt sanitarny z apteczką i noszami. Ogólnie ładny obiekt, który bez wątpienia może podejmować w przyszłym sezonie ekipy Klasy Okręgowej. Do tego jeszcze oddani i życzliwi działacze. Jak na większości obiektów, potrzeba tylko jeszcze trochę kosmetyki i dokładności. Po raz kolejny miałem szczęście obserwować sędziego Tomka Pilarskiego. Z przyjemnością obserwuje się mecze przez niego prowadzone. Zawodnicy grają, on sędziuje, kibice oglądają. Na boisku panuje ład, nie ma wulgaryzmów. O samych zawodach napiszę w podsumowaniu.

W niedzielne przedpołudnie udałem się derbowy pojedynek pomiędzy drużynami Szynwałdu i Pogórskiej Woli. Gospodarze bronią się przed spadkiem, a goście walczą o awans. Na boisku tego nie było zupełnie widać. To gospodarze bardziej chcieli ten mecz wygrać i dopięli swego. Ich walka i determinacja została nagrodzona. Sędziowie prowadzili zawody poprawnie.

Podsumowanie

Pozwolę sobie w tym miejscu na kilka swoich przemyśleń na temat poziomu zawodów. Na wielu meczach a także zebraniach słyszę o niskim poziomie, o braku umiejętności gry przez zawodników i powiem szczerze, ciśnienie lekko mi się podnosi. Przecież większość tych zawodników pracuje, uczy się, ma rodziny, więc nie zawsze mają czas na trening, a bez niego niestety brakuje sił, czucia piłki, szybkości. Proszę nie zapominać o tym, że w każdym meczu ryzykują kontuzją co czasami ma bardzo poważne konsekwencje w ich życiu, dlatego poziom jaki prezentują nie jest dla mnie najważniejszy. Cieszę się, że grają, że się starają a że czasami nie wychodzi, no cóż…

Dlatego nie obrażajmy nikogo, ba nie obrażajmy się na nikogo. Kibicujmy swoim drużynom bez względu na klasę, w której występują, bez względu na poziom piłkarski, jaki prezentują. Każdy musi się utożsamiać ze swoim klubem, ze swoimi chłopakami. Nie jest sztuką cieszyć się, gdy wszystko dobrze idzie, a właśnie wtedy, gdy nadejdą trudne chwile i jeżeli już nie pomagać to przynajmniej nie poniżać i nie przeszkadzać. Wielu z tych zawodników to prawdziwi twardziele i bohaterowie. Proszę zwrócić uwagę na choćby zawodników naszych krakowskich drużyn z Ekstraklasy. Zarabiają krocie, „trenują” codziennie, mają odnowę biologiczną, specjalne menu itd. i co?

Też brakuje im sił, techniki, szybkości i nie jestem przekonany, czy wkładają w każdy mecz tyle zaangażowania, co nasi zawodnicy z Okręgówki, „A” czy „B” klasy. Także tam w Krakowie brakuje prawdziwych kibiców, związanych z klubem na dobre i złe, bowiem przykro jest patrzeć na te tysiące pustych krzesełek.  Kończąc ten wątek, raz jeszcze proszę o pomoc, zaangażowanie się w działalność tych naszych lokalnych klubów, aby przede wszystkim nie upadały, bo bez nich zapanuje pustka. Stwarzajmy jak najlepsze warunki do treningu, zachęcajmy dzieci i młodzież do gry. Ja wierzę, że w końcu odejdą od komputerów, od innych nałogów i przyjdą do klubów, o ile jeszcze będą.

Henryk Świerczek