Z płyty boiska… #7

Po krótkiej przerwie udałem się ponownie na ligowe boiska. Rozpocząłem od sobotniego derbowego spotkania pomiędzy drużynami „Wolania” Wola Rzędzińska z LKS „Nowa” Jastrząbka. Jak na mecz derbowy przystało padł wynik remisowy. Z boiska wiało jednak nudą, na którym panował chaos i przypadek. Na szczęście w zanadrzu miałem mecz finału Ligi Mistrzów. Niedziela to wizyta na obiekcie KS „Ciężkowianka” Ciężkowice, bowiem do lidera przyjechał wicelider, czyli ekipa MLKS „Polan” Żabno. Sam mecz to dużo walki i chaosu. Drużyna z Żabna przewyższała umiejętnościami czysto piłkarskimi ekipę gospodarzy, jednak nie potrafiła tego wykorzystać. Albo brakowało precyzji i tak zwanej „zimnej krwi”, albo na drodze piłki do bramki stał znakomicie dysponowany bramkarz Robert Truchan.

Ciężkowice to nie tylko drużyna piłkarska. To bardzo ładne i ciągle rozwijające się miasteczko. Polecam odwiedzenie takich miejsc jak Skamieniałe miasteczko, Rynek, piękny Kościół, Muzeum przyrodnicze czy nie opodal położony dworek Ignacego Paderewskiego. Sam mecz miałem przyjemność oglądać w towarzystwie Pana Grzegorza Gotfryda Wiceprezesa TOZPN ds. Gier i Dyscypliny. Po meczu udaliśmy się jeszcze na drugą połowę meczu MKS „Tuchovia” Tuchów a LKS „Poroniec” Poronin. Zachwyciła nas atmosfera panująca na obiekcie. Wspaniale zorganizowana i dopingująca grupa młodych ludzi tworzących Fan Klub drużyny z Tuchowa, a także sam piękny, kameralny, położony wśród zieleni obiekt na którym oglądając zawody można doskonale się zrelaksować. Sam mecz do emocjonujących nie należał, bowiem drużyna z Poronina to bardzo doświadczona ekipa, która przeciwnikowi na wiele nie pozwala.


Henryk Świerczek