Z płyty boiska… #12

Ostatni weekend obfitował w ciekawy zestaw par. Udałem się do Pogórskiej Woli, gdzie z miejscową „Pogorią” zmierzyła się drużyna „Dunajec” Zbylitowska Góra. Jak się na końcu okazało był to dobry wybór, bowiem, mecz stał na niezłym poziomie i obfitował w wiele interesujących sytuacji. Obie ekipy włożyły w ten mecz sporo wysiłku, zaangażowania i dużej woli walki. Drużyna ze Zbylitowskiej Góry choć lepsza piłkarsko i mająca kilka bardzo dogodnych sytuacji do pokonania bramkarza miejscowych to jednak nie potrafiła tego uczynić.

I tym razem sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło i po jednej z kontr to miejscowi cieszyli się ze zdobycia bramki. Mecz nabrał jeszcze większych rumieńców, gdyż goście nie mieli zamiaru się poddać i wreszcie w końcówce wykorzystali jedną z bardzo wielu dogodnych sytuacji. Odniosłem wrażenie, że drużyna gospodarzy już czekała na ostatni gwizdek sędziego raczej zadowolona z remisu, gdy przyjezdni nadal z pasją atakowali, wietrząc tym samym jakąś okazję do strzelenia zwycięskiej bramki. Ostatnia akcja meczu. Faul bramkarza gospodarzy na zawodniku gości. Czerwona kartka dla bramkarza. Rzut karny. Chwila przerwy, wejście bramkarza rezerwowego, strzał i… to właśnie bramkarz zostaje bohaterem tego spotkania. Szanowni zawodnicy, trenerzy, kibice. Wiem ,że mecz wyzwala w niektórych ogromne emocje, podnosi poziom adrenaliny i to dobrze, ale w przypadku gdy nie obraca się to w pewnego rodzaju chamstwo. Kibicujmy śpiewając, krzycząc, gwiżdżąc, ale nie obrażajmy nikogo, nie poniżajmy, nie przeklinajmy. Jeżeli już ktoś się musi napić, to niech tego nie robi tak ostentacyjnie. Na meczach jest dużo dzieci i młodzieży. Przecież oni są tego świadkami. Czy to jest dla nich przykład do naśladowania?



Henrk Świerczek