Z płyty boiska… #14

Miniony weekend to odwiedziny na tarnowskich boiskach. W sobotę udałem się na „małe” derby Tarnowa, czyli mecz KS „Metal” Tarnów – KS „Błękitni” Tarnów. Mecz zakończył się wynikiem 3: 0 na korzyść gospodarzy. O samym meczu nie ma, co mówić ani pisać za wiele, poza faktem, że same zawody przygotowane na wysokim poziomie z profesjonalną obsługą medyczną.

Przed trenerami, zawodnikami obu ekip jeszcze bardzo dużo pracy, aby ta gra zaczęła wyglądać przyzwoicie. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie stan obiektu. Budynek po generalnym remoncie wygląda naprawdę znakomicie. Bardzo czyste, ładne wnętrza z profesjonalnymi szatniami i zapleczem socjalnym. Jeszcze tylko jakaś mała trybuna i rzecz najważniejsza, czyli dzieci i młodzież. Trzeba uczynić wszystko, aby ich zachęcić i zmotywować do uprawiania sportu i przyciągnąć do Klubu. To najważniejsze zadanie, przed jakim stoi Zarząd Klubu. Gratuluję obecnych dokonań i proszę o więcej. Małymi kroczkami, ale ciągle do przodu.


Niedziela, to Stadion MKS „Tarnovia” Tarnów, gdzie na mecz przyjechała ekipa KS „Ciężkowianka” Ciężkowice. Byłem świadkiem brzydkiego widowiska, w którym panował chaos, krzyki, przekleństwa. Ekipa gospodarzy wyszła na mecz zmotywowana z niewątpliwym przeświadczeniem, że ten mecz wygra. Drużyna z Ciężkowic okazała się bardzo wymagającym przeciwnikiem i niestety dla gospodarzy była w tym dniu drużyną lepszą i wygrała ten mecz jak najbardziej zasłużenie. Podzielę się taką oto refleksją. Bardzo trudno jest być sędzią zawodów, w których tak naprawdę jest kilkunastu sędziów w każdej ekipie. Każdy zawodnik, trener, działacz, kibic po obu stronach widzi lepiej, wie lepiej i prawie każda decyzja sędziego jest zła, błędna. Takie zachowanie wprowadza tylko i wyłącznie chaos, niepotrzebne napięcie i skutkuje żółtymi i czerwonymi kartkami. Największym błędem sędziego tych zawodów był fakt, że trenerzy obu ekip nie zakończyli tych zawodów na trybunach i to mogę mu zarzucić. Pozostałe mniejsze błędy robi każdy sędzia na niemal każdym meczu, ale nie mają one żadnego wpływu na wynik końcowy. Zauważyłem w obu tych meczach, że zawodnicy są słabi fizycznie, brak im treningu, siły, co niewątpliwie ma wpływ na same zawody. Potwierdziłyby się pewnie moje uwagi, gdybym zobaczył listę obecności zawodników na treningach. Już wielokrotnie o tym pisałem, ale powtórzę raz jeszcze: zawodnicy – niech grają w piłkę, trenerzy- trenują, sędziowie- sędziują, działacze- należycie wykonują pracę, do jakiej zostali powołani, a kibice- niech kibicują. Upraszczając. Niech każdy robi swoje najlepiej jak tylko potrafi.


Henryk Świerczek