Z płyty boiska… #15

Po krótkiej przerwie wracamy na ligowe boiska do Skrzyszowa i Woli Rzędzińskiej. W Skrzyszowie miał miejsce derbowy pojedynek z sąsiadami z Szynwałdu. Wynik 7: 1 mówi właściwie wszystko o tym meczu. W żadnym razie nie można odmówić ekipie gości ambicji i woli walki, jednak tym razem to było zdecydowanie za mało na dobrze dysponowaną drużynę gospodarzy. Zawody rozegrane na bardzo dobrze przygotowanej płycie boiska, jak i całym obiekcie, który bez wątpienia spełnia wszelkie wymogi do rozgrywek w klasie wyższej.



Do Woli Rzędzińskiej przyjechała drużyna z Jadownik. Liczyłem na twarde, emocjonujące widowisko i się nie zawiodłem. Pierwsza połowa to zdecydowana dominacja ekipy gospodarzy grająca bardzo dobry, mądry futbol. Wystarczyła chwila dekoncentracji, aby ekipa gości już w doliczonym czasie gry strzeliła kontaktową bramkę. Miało to wpływ na drugą połowę, bowiem goście z impetem ruszyli do odrabiania strat, a gospodarze nie mogli złapać swojego rytmu gry. Mecz się zaostrzył, jednak wszystko przebiegało w granicach przepisów. Strzelona w końcówce meczu trzecia bramka już właściwie ustawiła pozostałą część zawodów. Mój niesmak budzi tylko fakt, zbyt dużej ilości wulgaryzmów ze strony zawodników i kompletnego braku reakcji ze strony sędziego zawodów, zupełnie odwrotnie niż w Skrzyszowie gdzie sędzia bardzo dobrze sobie radził z zawodnikami i na boisku, panował ład, porządek i kultura. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że całkowite wyeliminowanie przekleństw nie jest praktycznie możliwe, jednak nie robienie nic także nie jest właściwym rozwiązaniem.


Henryk Świerczek